Kodeks lubiński leży w Kalifornii. Ile ma miniatur, zależy od tego, kogo spytasz
Księga spisana w Lubinie w 1353 roku przeszła przez Brzeg, Czechy, Wiedeń, Kanadę i Akwizgran, a od 1983 roku ma sygnaturę Ms. Ludwig XI 7 w muzeum Getty'ego. Trzy źródła, trzy liczby ilustracji.

Na karcie, którą widzisz na okładce tego wpisu, święta Jadwiga trzyma w dłoniach figurkę i księgę, a u jej stóp klęczą dwie małe postacie: książę Ludwik I i jego żona Agnieszka. To oni zamówili tę księgę. Powstała w 1353 roku w Lubinie i od 1983 roku ma numer inwentarzowy w muzeum w Kalifornii. Między jednym a drugim jest sześćset trzydzieści lat i lista właścicieli na dwóch kontynentach.
Zamówienie
Muzeum J. Paula Getty'ego opisuje obiekt tak: w 1353 roku książę Ludwik I legnicko-brzeski i jego żona Agnieszka zamówili rękopis opowiadający po łacinie życie i dzieła świętej Jadwigi, "Vita beatae Hedwigis". Jadwiga była przodkinią księcia. Muzeum podaje jako skrybę Mikołaja z Prus, po polsku Mikołaja Pruzia, i nazywa księgę najstarszą zachowaną kopią żywota Jadwigi z ilustracjami.
Wikipedia dodaje motyw: w 1367 roku przypadała setna rocznica kanonizacji Jadwigi i dwór brzeski szykował się do jubileuszu, a w przedsięwzięciu miał udział biskup wrocławski Przecław z Pogorzeli. Portal miasta umieszcza pracę Pruzia w skryptorium zamku, o którym pisaliśmy przy kaplicy zamkowej. Wikipedia, powołując się na inskrypcję, mówi o przedmieściach Lubina, przypuszczalnie przed Bramą Głogowską. Nazwa kodeksu pochodzi od miasta, w którym go spisano, nie od miejsca, gdzie leżał.
60, 61 czy 65
Ile w kodeksie jest ilustracji, zależy od źródła i nie umiemy tego rozstrzygnąć bez policzenia kart w Kalifornii.
Portal miasta pisze o "61 kolorowych ilustracjach" i "204 pergaminowych kartach". Jan Biliński, w opracowaniu publikowanym przez historialubina.pl, mówi o "65 barwnymi miniaturami nieznanego autora". Wikipedia podaje, że tekst ilustruje 60 miniatur. Getty na stronie obiektu liczby nie podaje, za to wymiar karty: 34,1 na 24,8 centymetra.
Różnica może brać się z tego, co liczymy: same miniatury z życia świętej, czy także karty genealogiczne i wizerunek fundatorów. Zostawiamy trzy liczby obok siebie, bo każda ma za sobą źródło, a żadne z nich nie mówi, jak liczyło.
Droga z Brzegu do Kalifornii
Getty pisze, że po śmierci księcia rękopis trafił do sanktuarium świętej Jadwigi w Brzegu, gdzie uznawano go za relikwię samej świętej. Dalszą drogę opisuje Wikipedia.
Do reformacji kodeks leżał w brzeskiej kolegiacie, potem w bibliotece Gimnazjum Piastowskiego, ufundowanego przez księcia Jerzego II. Wnuk fundatora, książę Jan Chrystian, oddał go na przechowanie katolickiemu arystokracie Franciszkowi Gotfrydowi von Troilo, a ten w czasie wojny trzydziestoletniej wysłał księgę do swoich czeskich posiadłości. Przez dłuższy czas kodeks leżał w bibliotece klasztoru pijarów w czeskim Ostrovie. Potem trafił do wiedeńskiej rodziny Gutmannów. W 1938 roku skonfiskowano go jako mienie żydowskie; wojnę przetrwał w dobrym stanie. Po wojnie wystawił go niemiecki antykwariat, a w 1947 roku wrócił do Gutmannów, mieszkających już w Kanadzie. W 1964 roku sprzedano go na aukcji w Nowym Jorku do kolekcji Ludwigów w Akwizgranie. W 1983 roku wystawiono go na licytację ponownie. Wikipedia pisze, że kupił go Paul Getty; strona muzeum podaje numer nabycia 83.MN.126 i to muzeum jest dziś właścicielem, więc trzymamy się zapisu muzeum.
Stąd sygnatura: Ms. Ludwig XI 7, numer 83.MN.126. "Ludwig" w tym zapisie to nie książę Ludwik, tylko nazwisko kolekcjonerów z Akwizgranu, z których zbioru rękopis trafił do Getty. Zbieg nazwisk jest przypadkowy.
Co można zobaczyć bez biletu do Kalifornii
Getty udostępnia zdjęcia kart w programie otwartych zbiorów, na licencji CC0, i stąd pochodzi okładka tego wpisu. Karty można oglądać na stronie muzeum. W Lubinie kodeksu nie ma; Biliński datuje pobyt Ludwika I na lubińskim zamku na lata 1348-1358, a księga, jak pisze Getty, została zapisana Brzegowi. Zostały portal kaplicy z tego samego roku co fundacja księcia i miejsce, w którym stało skryptorium.
Komentarze
Byłeś tam? Pamiętasz to inaczej? Napisz. Komentarze pojawiają się po sprawdzeniu przez redakcję, zwykle tego samego dnia. Nie trzeba zakładać konta.
- Wczytuję komentarze...


